Ignorowanie fazy adaptacji to przede wszystkim więcej konfliktów. Więcej cichego oporu. Więcej ludzi, którzy „robią swoje” i nic ponad to. A potem rotacja po okresie próbnym i zdziwienie, że znowu ktoś odchodzi.
Nie jako „miły dodatek”. Jako narzędzie do obniżania napięcia i budowania relacji. W praktyce oznacza to stworzenie ludziom bezpiecznej przestrzeni, w której mogą się zatrzymać, zobaczyć siebie nawzajem i nazwać to, co się naprawdę dzieje. Bez tego wszystko inne idzie pod górkę. Procesy nie działają, spotkania są puste, a decyzje się ślimaczą, bo nikt nie chce wziąć odpowiedzialności w środowisku, w którym nie czuje się pewnie.
Na tej podstawie zaproponujemy dopasowany scenariusz warsztatu.
Previous
Previous
Dlaczego w styczniu i lutym robię NIC
Next
Next